sobota, 16 marca 2013

Prostowanie kręgosłupa 

No i doczekałam się , po prawie roku oczekiwania dostaliśmy się z dzieciakami na rehabilitację .
Pani w rejestracji  wpisała termin 8 marca , ja szczęśliwa  ooo jak fajnie będziemy dojeżdżać rowerami bo niedaleko jakieś 3 km. A tu masz babo placek wczoraj było -10  :(  . wyjazd rowerami szlak trafił.
             Cała wyprawa na to prostowanie kręgosłupa , kurtki, czapki , rękawiczki , trele morele a miało być tak pięknie na rowerku . Jeździmy samochodem jak na łyżwach bo pod centrum rehabilitacyjnym chyba zapomnieli że jeszcze zima i trza posypać .  No ale nic to damy radę . Jeszcze 3 tygodnie :( 
Przez to prostowanie kręgosłupa z niczym się nie wyrabiam , świąt prawie w ogóle nie czuję . 
W domu bajzel okna brudne . Po prostu masakra .

Udało mi się zrobić wianuszek świąteczny coby przywołać ducha Wielkanocy :)




Wykorzystałam kurczaczki i zajączki z masy solnej które już kiedyś z córcią zrobiłam .

Przyznam się szczerze , że to mój pierwszy wianuszek Wielkanocny nigdy nie robiłam na te święta wianuszków . 



Zawiesiłam go w sypialni , dzięki lampeczkom zrobiło się tak klimatycznie .

Hiacynty i narcyzy już przekwitły ale listki jeszcze jędrne i pięknie zielone więc zebrałam wszystko do jednej doniczki i wyszedł taki  stroik , pod którym cupnął baranek , lub raczej baran bo na tym zdjęciu wygląda dosyć pokaźnie :) 

Tak sobie myślę że jak uschną listki to zasieję pszenicę i też może to fajnie wyglądać . 

Na koniec chcę wam powiedzieć że półeczka z ostatniego posta znalazła miejsce docelowe i zawisła na mojej twórczej ścianie . 

Miałam się wyżywać twórczo i zmieniać wystrój na półeczce co dzień ale jak na razie mam brak weny . 


Pozdrawiam was serdecznie wszystkich i dziękuję za komentarze.


Miloma  





wtorek, 5 marca 2013

Półeczka

Półeczka 

Zastanawiam się dlaczego małe rzeczy cieszą bardziej , a czasem wielka sprawa nie jest nas w stanie doprowadzić do uśmiechu ?  Może dlatego że im zbyt wiele mamy (posiadamy lub możemy mieć ) tym mniej radości nam to daje ? Na pewno coś w tym musi być .
Mnie ostatnio cieszy słońce , a was ? Coraz śmielej wychyla się zza chmurek , przylatują już gołąbki na pobliski słup telegraficzny i wesoło gruchają :) Zawsze ten śpiew gołębi kojarzy mi się z wiosną i latem . 

Ostatnio mało mnie w blogowym świecie troszkę jestem zawodowo zapracowana .
 Wiosna.... wiele osób zaplanowało pozbycie się zbędnych kilogramów , więc więcej pracy dla mnie :)
ale ja się cieszę bo lubię swoją pracę dietetyka . Wdzięczność pacjenta ... bezcenna :) 

Pamiętacie może szafkę którą pokazywałam wam tutaj długo zeszło ale zrobiłam .




Nie wybrałam dla niej jeszcze miejsca docelowego . Mam dylemat gdzie zawiśnie :)



znalazłam ja w strasznym stanie zalaną olejem . Miała dno ale niestety wyrzuciłam bo nie nadawało się do niczego .




Wyszorowałam szarym mydłem .
po wyschnięciu wyczyściłam i zmatowiłam papierem ściernym na miękkiej gąbce (60)
Następnie przygotowałam podkład z rozcieńczonej farby akrylowej szarej ( kolor dobierałam sama  wyszła szarość dość ciemna ) 
Na podkład po wyschnięciu naniosłam farbę akrylową białą lekko rozcieńczoną .
Po wyschnięciu zrobiłam przecierkę papierem ściernym  na miękkiej gąbce ( 80) 



W sklepie z listwami drewnianymi kupiłam listwę do ram obrazów . 
Z listwy wycięłam z pomocą taty odcinki ramki 
No i oczywiście troszki się machnęłam w obliczeniach :) 
ale M. pomógł mi zniwelować niewielkie błędy i poskładał mi tę ramkę do kupy :) 



No i z takiego małego niczego powstało takie wielkie coś :) 






Pozdrawiam wszystkich podczytujących z bliska i z daleka :) 
i życzę wiele radości z nadchodzącej wiosny 

Uściski 
Miloma